Kryształy, Złoto i Róże

  /  Cyber   /  

Kryształy, Złoto i Róże

Natalia Kaniewska

W świecie, w którym od dawna nie panował pokój ani bezpieczeństwo, toczyły między sobą wojnę
trzy potężne królestwa. Każde było żądne wygranej. Nieustanie, bez chwili wytchnienia czyniły
wszystko, by nie zakończyć burzy wojennej klęską. Przerażeni mieszkańcy poszczególnych państw
pracowali w pocie czoła, by uniknąć śmierci.
Największym i najpotężniejszym krajem było Kryształowe Imperium, zamieszkiwane przez
kryształowe nimfy – stworzenia o potężnej mocy. Despotyczna, władcza oraz bardzo inteligentna
królowa Rewenna Visha nigdy nie dawała za wygraną. To właśnie ona, za wszelką cenę, pragnęła
przejąć inne mocarstwa.
Równie inteligenta, niesłychanie waleczna i oddana poddanym władczyni królestwa Golden Republic
Oriadna Everlle, zwana Złotą Królową, stale trzymała miecz i nadzorowała przebieg wojny. Państwo to
było niegdyś ostoją bogactwa i szlachetności. Zamieszkiwały tam najrozmaitsze stworzenia z całego
świata – od elfów i centaurów po szanowanych magów. Było niesamowicie rozwinięte pod względem
budownictwa, a pałac i inne budowle w większości były pokryte złotem, stąd nazwa kraju.
Trzecim mocarstwem było Różane Królestwo, wyróżniające się swoją delikatnością i dużą ilością
wszechobecnego pudrowego koloru. Władała nim bardzo młoda i zlękniona królowa Laurette
Larvales. Pochodziła z rodziny królewskiej, a po tragicznej śmierci rodziców została koronowana na
królową. Nie radziła sobie z presją wojny, jednak dzielnie walczyła, ponieważ jej państwo, jako
najmniejsze, było najbardziej zagrożone.
Nikt nie wiedział ile będzie trwać wojna i czy kiedykolwiek się skończy. Wszędzie panował strach i
groza, tylko czasem łapali oddech. Wszyscy walczyli o lepsze jutro…
***
Przy stole wykonanym z drogocennych kamieni, na którym podawano najznakomitsze potrawy,
siedziała gustownie ubrana kobieta. Miała długie, purpurowe włosy z wielkimi lokami obsypanymi
kryształami, dostojną, czarną suknię ze zdobieniami, a na rękach długie zamszowe rękawiczki. Jej cera
była śnieżnobiała, a wyraz twarzy poważny i surowy. Była to władczyni Kryształowego Imperium. Po
drugiej stronie stołu siedział starszy brat Rewenny, Lazurys – dowódca silnej kryształowej armii. Był
ubrany w szykowną zbroję i miał proste włosy, sięgające do ramion. Mimo swej siły od zawsze był
uległy siostrze i kierował armią zgodnie z jej wolą.
– Na lewym froncie od strony lasu Arsetwood nie mamy wystarczająco przystosowanego wojska –
powiedział mężczyzna. – Armia Oriadny jest wielka, nie przebijemy się przez nią.
– Wyślij magów – odparła królowa, popijająca wino z kieliszka. – Poza tym Oriadna nas nie zaatakuje,
nie zależy jej, żeby przejąć moje imperium, będzie bronić się do upadłego, ale nie sprowokuje do
ataku.
– Wojna, którą rozpętałaś trwa już od dobrych trzech lat! Dużo naszych żołnierzy i magów zginęło, a
nowych nie przybywa – odpowiedział głośniejszym tonem Lazurys.
– Ależ zawsze byliśmy najpotężniejsi – oznajmiła lekceważąco Rawenna. – Wygramy tę wojnę, a nas
nie zabije nikt.
– Nasza armia nie ma mocy, tak samo jak ty! – wykrzyczał w stronę siostry słowa, które rozwścieczyły
nimfę.
Z premedytacją upuściła kieliszek na posadzkę jadalni i wpatrywała się morderczym spojrzeniem w
brata. Rewenna była niegdyś jedną z najpotężniejszych istot na świcie. Jej kryształowa magia, tak jak
i czarna nie znały granic. Był to jej największy atut i regularnie poszerzała swoją wiedzę i
umiejętności. Niestety przez ciągłe używanie coraz to potężniejszych zaklęć doszła do granic magii.
Jej dłonie stały się czarne i nie mogła wydobyć z nich ani grama energii i nic nie było w stanie tego
zmienić.
– Pamiętaj siostrzyczko, jeśli ktoś o bardzo potężnej mocy dojdzie do granic magii, inna istota
przejmuje jego moc – z grozą w głosie wypowiedział te słowa. – Na świecie być może jest już ktoś,
kto przejął twoją siłę!
Rewenna nic nie odpowiedziała. Lekko posmutniała, choć nie było tego zbyt widać na jej wiecznie
kamiennej twarzy. Wstała z krzesła bez słowa i udała się do sali tronowej.
Zbliżała się godzina pierwsza w nocy. Nad Kryształowym Imperium panował mrok. Lśniące, fioletowe,
burzowe chmury otulały niebo. Idealny spokój zakłócał jedynie mocny i głośny deszcz.
Królowa nie spała. Siedziała na swoim tronie w głównej komnacie pałacu, która w większym stopniu
była wypełniona gigantycznymi, magicznymi kamieniami, tętniącymi magią. W Sali tej jak i w całym
pałacu, przeważał kolor fioletowy i czarny co dodawało elegancji imperium, jak i królowej. Siedziała
zamyślona i trzymając w rękach swoją koronę, rozmyślała nad słowami wypowiedzianymi przez
brata.
Nagle do pałacu wbiegła młoda, nieznajoma kobieta. Z wyglądu przypominała kryształową nimfę,
miała wilgotne, fioletowe włosy, jasną karnację. Wyglądała na niezwykle przestraszoną, w podartej i
mokrej sukience nie wiadomo jak znalazła się w progu sali tronowej.
– Kim jesteś i jak śmiesz zakłócać mój spokój?!- wrzasnęła zdezorientowana królowa.
– Wasza wysokość, nazywam się Adena, jestem półleśną półkryształową nimfą, mieszkam w lesie
Demwal, graniczącym z Kryształowym Imperium i Różanym Królestwem – odpowiedziała przerażonym
głosem nieznajoma. – Królowa Laurette nas atakuje!
– Zwołujcie wojska – powiedziała Rewenna stanowczo do strażników. – Szykujemy się na bitwę.
***
Złote i jasne królestwo tętniło życiem. Lśniące, wysokie, obsypane zielenią i złotem drzewa szumiały i
uginały się na wietrze. Na błękitnym niebie błyszczało gorące słońce, a na dworze królewskim
mieszkańcy handlowali za sobą bronią, żywnością i magicznymi przedmiotami. W Golden Republic
nikt za bardzo się nie bał, wszyscy wiedzieli, że są potrzebni w tych trudnych chwilach i zbierali
niezbędne rzeczy. W samym centrum pałacu, królowa Oriadna mierzyła zbroję.
– Słyszałeś może o najeździe na cesarstwo Rewenny? – spytała Złota Pani, swojego doradcy Regana. –
Ponoć stoczyli dziś w nocy krwawą bitwę w lesie Demwal. Kryształowi żołnierze i magowie
zwyciężyli.
– Kto by się spodziewał, że Różana Królowa zaatakuje takie imperium – odpowiedział, pomagając
ubrać królowej ciężką zbroję.
– Ostatnio na froncie jest wyjątkowo niebezpiecznie – odpowiedziała zmartwiona. – Powinieneś
wyjechać do kraju Rewenny i dyskretnie dowiedzieć się jak wygląda sytuacja między naszymi
sąsiadami.
Regan był elfem, a za razem bardzo wiernym wojownikiem. W dużej mierzę zarządzał armią i nie
mógł zawieść Oriadny, więc zamaskowany wyruszył do wrogiego kraju.
Na zamku Rewenny trwał niecodzienny trening magii. Lazurys obserwował co prezentuje sobą nowo
poznana Adena i jaką ma siłę. Była niesamowita, nic nie sprawiało jej problemu, każdy ruch
wykonywała z niesamowitą lekkością.
– Widzę, że posiadasz wielką kryształowa moc! – krzyknął zachwyconym głosem brat władczyni. –
Uczyłaś się gdzieś tego?
– Niekoniecznie – zaśmiała się nimfa, nadal wykonując nieprawdopodobne zaklęcia. – Jak byłam
jeszcze dzieckiem przeprowadziłam się stąd do lasu.
Niezwykle zaimponowała mężczyźnie, czuł, że zna ją o wiele dłużej. Mimo że znali się zaledwie
niecałą dobę poczuł do niej coś innego. Pragnął, żeby ten trening trwał jak najdłużej, by mógł
podziwiać kobietę. Zdawał sobie sprawę, że jej moc jest niespotykana i musi o tym powiadomić
siostrę. Przyszedł do pokoju swej królowej i zaczął opowiadać.
– Rewenno… – zaczął niepewnie. – Przyjrzałem się bliżej mocy tej dziewczyny z lasu.
– Czy jest w ogóle o czym rozmawiać? -spytała głośno kobieta, przeglądając się w lustrze.
– Jej moc jest tak silna jak niegdyś twoja – odparł. – Wydaję mi się, że to właśnie Adena ją po tobie
odziedziczyła. Osoba, o której myślałaś cały czas od stracenia mocy, sama wpadała nam w ręce.
Nimfa milczała i tylko spuściła wzrok na szklaną podłogę.
– Tylko błagam, nie zrób jej nic… – szepnął Lazurys, opuszczając komnatę siostry.
Słońce zaszło i zapanował zmrok, Adena siedziała na schodkach prowadzących do pałacu i czytała
księgę dotyczącą kryształowej magii. Nagle zza krzaków usłyszała jakieś szmery. Zaniepokojona wstała
i dostrzegła posturę elfa.
– Kim jesteś!?- zawołała.
Zza krzaków wyłonił się wysłannik Oriadny. Było ciemno, a do tego był zamaskowany, Adena nie
zorientowała się, że nie jest on stąd.
– Droga pani, jestem żołnierzem królowej Rewenny, nazywam się Blaise – zakłopotany skłamał, by
dziewczyna nie wystraszyła się go.
Zbliżył się do nimfy. Zatrzymał się poł metra od niej i wpatrywał w szafirowo-purpurowe oczy.
Również do niej coś poczuł, wydawała mu się taka piękna.
– Jak ci na imię? – zapytał, uważnie przyglądając się dziewczynie.
– Nazywam się Adena – odpowiedziała z kuszącym uśmiechem na twarzy. – Też jestem z tego
królestwa.
– Adeno, wybrałabyś się ze mną do gospody obok, noc jest taka chłodna? – spytał żołnierz. – Jest
niedaleko, koło lasu Arsetwood.
Nimfa zgodziła się, ponieważ nieznajomy zrobił na niej ogromne wrażenie. Szli lazurytową polanką, a
ich sylwetki oświetlał szary księżyc. W karczmie panowała cudowna atmosfera. Trolle, elfy krasnoludy
i inne stworzenia bawiły się w rytm skocznej muzyki i opijały dzisiejszą, bezpieczną noc. Było to
miejsce, gdzie panowała inna atmosfera. Tutaj nikt nie chciał myśleć o wojnie i imprezowali do rana.
Karczma leżała pomiędzy Golden Republic a Kryształowym Imperium na dzikiej ziemi nienależącej do
nikogo, więc można było tu spokojnie odpoczywać. Regan i Adena tańczyli i ucztowali w najlepsze. Z
każdą sekundą, spędzona z nowopoznaną kobieta, Regan czuł, że się w niej zakochuje. Po długim
bankiecie elf wyznał prawdę ukochanej.
– Przepraszam, że cię okłamałem – powiedział skruszony mężczyzna. – Jestem doradcą i żołnierzem ze
Złotego imperium. Nazywam się Regan.
– Nic nie szkodzi- odpowiedziała wesoło. – Rozumiem cię, w obliczu tego co dzieje się na świecie też
bym tak postąpiła.
Uśmiechnęła się i pocałowała Regana w policzek.
***
Nazajutrz do różanego zamku wbiegł niski, zdyszany krasnolud z informacją dla panny Larvales. Była
to młoda kobieta, miała pudrową niczym róża twarz i ciemnoróżową suknię. Jej równie różowe włosy
były spięte w rozmaite wiązania. Stała na środku pałacu, starając się zachować spokój.
– Wasza wysokość! Wasza wysokość! – pokrzykiwał krasnolud. – Byłem dziś w nocy na zwiadach w
karczmie w lesie Arsetwood. Była tam para, nimfa kryształowa i elf od Oriadny. Wyglądali na
zakochanych. A od nimfy było czuć potężną moc!
– Czy gdyby udało się połączyć dwa skłócone rody dzięki prawdziwej miłości, to zapanowałby pokój? –
spytała retorycznie władczyni. – Może oni stanowią szansę dla pokoju na świecie? Skoro ta kobieta
ma taką potęgę, może zajęłaby miejsce Rewenny, która jest potworem i zabija każdego. Powinnam
skontaktować się z królową Oriadną, żeby powstrzymała Rewennę, ja nie jestem w stanie tego
uczynić…
Do Złotej Królowej dotarł list. Wiedziała, że z Laurette dojdzie do porozumienia, niestety nie uda się
to tak łatwo z Rewenną. Była ona nieobliczalna i chciała przejąć wszystkie sąsiadujące państwa.
Mimo tego Oriadna wyruszyła do wrogiego królestwo. Kiedy dotarła na miejsce otworzyła wrota do
kryształowego pałacu i powiedziała:
– Witaj Rewenno – przywitała się surowo. – Przybyłam tu, by negocjować z tobą zakończenie wojny,
która do niczego dobrego nie prowadzi!
-Straże! – zawołała Rewenna, ignorując słowa Złotej Królowej. – Zabić ją!
To nie pozostawiło pani Everlle innego wyboru. Wyciągnęła długi, lśniący, złoty miecz i walczyła z
liczną armią. Pokonywała i powalała na ziemię każdego po kolei nawet Lazurysa, aż doszła do samej
Rewenny.
– Proszę, walcz ze mną! – krzyknęła Oriadna.
Kryształowa królowa nie mogła tego zrobić, gdyż nie miała mocy. Oriadna z całą swoją siłą wbiła mieć
w klatkę piersiową kobiety, a ta upadła na posadzkę.
-Przepraszam… – szepnęła ze łzami w oczach do ledwo żyjącej Rewenny. – Zrobiłam to, co do mnie
należało.
***
Od śmierci okrutnej królowej minął rok. Na tronie Kryształowego Imperium zasiadła Adena razem ze
swoim nowo poślubionym mężem Reganem. Między trzema państwami zapanowała zgoda, a Lazurys
pogodził się z stratą siostry i pozostał w kryształowej armii. Wszystkie państwa zostały tak zwanym

Trójkrólestwem, a jego mieszkańcy przekonali się o tym, jak bardzo brak wojny może zmienić życie na lepsze.